sobota, 27 października 2007

haga & exam week

do hagi pojechałam głosować. taki był główny cel, ale i pretekst, żeby pojechać zobaczyć coś nowego i żeby zobaczyć morze. 6 godzin w pociągu, kilka przygód po drodze, ale było warto :) spełniłam swój obywatelski obowiązek, ukradłam holenderską muszelką, byłam w muzeum Eschera..
niestety to, co nastąpiło po powrocie do maas nie było już takie pozytywne - exams week. nie było lekko, 4 dni przeżyte od rana do wieczora w czytelni, jakies 5 tysięcy słów napisanych, prezentacja.. ale przetrwałam i teraz korzystam z zasłużonego odpoczynku.
a od poniedziałku - here we go again, kolejny period.

czwartek, 11 października 2007

zero motywacji

bo i skąd ma być, skoro mimo iż mid-term paper zaczęłam pisać wczoraj w nocy to i tak wyrobiłam się na czas? no niestety, temat wydawał się ciekawy ale mnie zawiódł, co robić. zobaczymy jaki będzie wynik..
poza tym bez zmian, jest fajnie. ogarniam gotowanie, sprzątnie, pranie, zakupy.. kupiłam pelerynkę przeciwdeszczową, ale jeszcze nie miałam okazji skorzystać. zastanawiam się nad kolejnymi wycieczkami. śpiewam jadąc rowerem. oglądam przyjaciół. o i tak mi jakoś czas leci.