piątek, 24 sierpnia 2007

dzien pierwszy

dotarłam! ciągle do mnie nie dociera, że tu zostanę na dłużej, że to nie wakacje. ale póki co jest dobrze. Maas jest śliczne (ah ah), nieduże - wszędzie (gdzie warto) da się (ode mnie) dojść pieszo lub rowerem. i tu ciekawostka: w mieście (i,jak podejrzewam, kraju), gdzie wszyscy jeżdżą na rowerach, znalezienie sklepu je sprzedającego graniczy z cudem. ale jeden dzień szukania to nic, nie poddam się tak łatwo! ;)

niedziela, 19 sierpnia 2007

toruń i inne

świetny weekend żeby oderwać się i nie myśleć o tym co nadciąga wielkimi krokami. towarzystwo doborowe, toruń, grill... i nawet już się tego maastricht nie boje ;) tyle tylko, że jeszcze sporo do zrobienia, o dziwo lista zadań się nie skraca, ba, nawet chyba im więcej zrobię tym robi się dłuższa.. jutro pakowanie.

niedziela, 12 sierpnia 2007

numero uno

w ramach przygotowań do wyjazdu rozmawiałam po angielsku (aaaaa!!). na razie tylko po procentach, ale teraz to już będzie tylko lepiej