dziennik z podróży ostatecznie był tylko platformą dla mojego własnego zachwytu nad tym, co tam było. może i dobrze, mi to nie przeszkadza. ci co mieli wiedzieć "co i jak", wiedzą.
smutno bo, jak to hanka mówi -- tamtego Maastricht już nie ma, więc..
..adios!
i tylko jeszcze -- pari pari